Małżeństwa w biznesie to nowa rubryka, która ukazała się w kwietniowym numerze Misji 52. Zapytaliśmy małżonków którzy prowadzą wspólnie firmę, z jakimi wyzwaniami muszą się zmierzyć w obliczu pandemii.

 

Agnieszka i Marek Bernaciakowie

AMB Technic

Przede wszystkim musimy po raz pierwszy przygotować jakikolwiek plan działania, nie posiadając żadnych informacji. Nie wierzymy w pomoc rządową ani w szczerość informacji podawanych przez rząd (żaden, nie tylko polski, aktualny rząd), Uważamy, że rząd jest w pewnym sensie karą za brak ufności Bogu, a Bóg obiecał, że nasze narzekania na króla nie będą wysłuchane (1Sm 8,18). Z wielu powodów, które omawiałem na wielu forach, nie braliśmy żadnych dotacji unijnych, więc na szczęście nie mamy powodów, by urzędnicy kontrolowali naszą działalność. Słowem, bardziej niż wirusa boimy się urzędników.

Chaos informacyjny daje się wytłumaczyć, gdy odwołamy się do Austriackiej Szkoły Ekonomicznej, bo rząd (każdy) ingerując w większość rzeczy po prostu je psuje, zwłaszcza gospodarkę. To, co się wokoło dzieje, przypomina raczej prorocze w tej sytuacji opowiadania z książki Ayn Rand „Atlas zbuntowany”. Trzeba będzie po raz pierwszy obniżyć płace pracownikom, bardzo to przeżywamy i jesteśmy sfrustrowani. Może część będzie trzeba zwolnić, jeszcze nie wiemy, bo działamy w specyficznym obszarze B2B, tzw. „mokrym” montażem, czyli dozowaniem klejów, żywic, smarów, topników i innych substancji chemicznych. Dlatego jesteśmy obecni w wielu rynkach, a one reagują zatrzymaniem produkcji w różnym czasie. Gdy to piszę, 1 kwietnia 2020, widać hamowanie na wszystkich frontach. Najgorsze, że nawet rozumiejąc, jakie są przyczyny tego kryzysu (nie jest nim naszym zdaniem wirus), niewiele możemy zrobić, chociaż przygotowywaliśmy się świadomie do załamania gospodarczego od ponad 10 lat.

 

Sytuacje kryzysowe

Kilkakrotnie byliśmy w sytuacji kryzysowej. Raz dostawca oszukał nas, obiecując budowę robota przemysłowego, który był częścią wielkiego projektu unijnego i mogliśmy stracić cały majątek. Innym razem, okazało się, że dostawca pianki poliuretanowej w naszym startupie PGIN działał w złej woli i w konsekwencji musieliśmy zamknąć startup po 6 latach intensywnej pracy nad jego rozwojem. W obu wypadkach wyszliśmy z tego będąc gotowymi i czujnymi, nie bez wsparcia Bożego, które wyrażało się w spotkaniu i współpracy z mądrymi ludźmi, którzy znaleźli się na naszej drodze. Ważnym było posiadanie poduszek bezpieczeństwa: poduszki finansowej, poduszki zaufania ludzi i dobrego zespołu w naszej firmie. Dla mnie najważniejsze za każdym razem okazało się bezwarunkowe wsparcie mojej mądrej Żony, która jak lwica stała przy moim boku i razem walczyliśmy. Ja – bardziej koncepcyjnie, ona – operacyjnie. We wszystkich kryzysach, w których byliśmy, podstawą naszego podejścia było założenie, że jesteśmy tylko zarządcami powierzonych nam dóbr. I tak zamierzamy podejść tym razem.

 

Reżimowa niepewność

Rząd przede wszystkim musiałby rozumieć, że to przedsiębiorcy i ich pracownicy utrzymują cały ten opresyjny aparat urzędniczo-polityczny. Gdy słyszę, że urzędnicy też płacą podatki, załamuję ręce, bo oznacza to, że gdzieś brakuje elementarnej wiedzy ekonomicznej. Urzędnicy z podatków są utrzymywani. I oni zabijają swoje źródło utrzymania. Największym czynnikiem pomocy byłoby, gdyby obniżyła się tzw. reżimowa niepewność. Strach zwracać się w jakiejkolwiek sprawie do urzędnika, bo nie wyda on żadnej jednoznacznej decyzji, nie mówiąc o kontrolach i żądaniach zwrotu podatku liczonego wstecznie na podstawie prawa powielaczowego, które cały czas jest żywe. Podkreśla to nasz zaufany księgowy, prowadzący nam bezpiecznie księgi od 25 lat. Bezpiecznie, to znaczy unikając interpretacji ryzykownych, które mogą zostać zakwestionowane w razie kontroli. W Polsce pod pretekstem pandemii wprowadzono tylnymi drzwiami stan wyjątkowy. Na co tutaj liczyć ze strony rządu?

 

Znieść daniny na czas kryzysu

Dalej, jeśli rząd zatrzymuje swoimi decyzjami firmy, nie może żądać od nich danin, a to ma niestety miejsce. Bierzemy za każdym razem najgorszy scenariusz, co powoduje, że nasza firma nie rozwija się tak, jakby mogła. A teraz jeszcze nasze oszczędności znikną, a budowany latami, wyszkolony zespół może się rozpaść. Słowem: rząd mógłby na czas kryzysu znieść daniny i chociaż połowę utrudniających życie przepisów, zamiast wprowadzać nowe, niejednoznaczne i sprzeczne wewnętrznie przepisy. Do tego utrudnienia formalne związane ze zwolnieniem pracowników nie zostały usunięte. Więc nic dziwnego, że zatrudnienie nowego pracownika to ruletka kadrowa.

Dodatek ‚Małżeństwa w biznesie’ dostępny jest w kwietniowym numerze Misji 52

Tak, przeczytam teraz Nie, ale wyślijcie mi na email

 

Newsletter

Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera, a otrzymasz za darmo "Kalendarz Małżeński" oraz prenumeratę magazynu Misja52 co miesiąc na maila.

Dziękujemy za zapisanie się do Newsletter Misja52