Błogosławieństwo w biznesie. Zastanawiasz się czasem, dlaczego Bóg nie błogosławi Twoim planom? Zanim kolejny raz zasypiesz Go modlitwami, spróbuj przez chwilę pomyśleć o… konkurencji.

 

Kilka lat temu

Przez wiele lat  zajmowałem się branżą eventową w Anglii. Pewnego razu otrzymałem zapytanie odnośnie poprowadzenia imprezy. Poprzednia ekipa się „wysypała” i pilnie szukali kogoś nowego. Trafili do mnie, miałem wolny termin więc odpisałem, że chętnie pomogę. Zanim zdążyłem przygotować ofertę cenową otrzymałem telefon, że jednak sprawa nieaktualna, znaleźli kogoś innego. Sytuacja jakich wiele. Zacząłem się jednak zastanawiać, po co Bóg dopuszcza sytuacje, z których nic nie wynika. A co jeśli to nie chodziło jednak o mnie? Być może to zlecenie dostała osoba, która bardziej tego potrzebowała. Krótka modlitwa uwielbienia:

 

„Panie Boże oddaję Ci tę sprawę i wiele podobnych, które być może się zdarzą. Pobłogosław temu, kto  dostał to zlecenie, niech mu się biznes rozwija pomyślnie. Pobłogosław organizatorom na dobre, szczęśliwe życie, niech im się wiedzie jak najlepiej”.

 

Nie wiem w jaki sposób może zadziałać u innych takie błogosławieństwo. Wiem natomiast, że gdy sam błogosławię zamiast narzekać na niepowodzenia, czuję się z tym lepiej. Pogodniej patrzę w przyszłość.

Minęły 3 godziny. Kolejna propozycja, z zupełnie nowego miejsca, która oczywiście doszła do skutku.

 

Potrzebujesz czegoś? Módl się za innych

Gdy węże kąsały Izraelitów na pustyni przetrwał ten, kto popatrzył w górę. Gdy w pokoju pojawią się nagle dwie myszy, powiedz swojej żonie aby nie patrzyła na ziemię tylko w górę. Niedorzeczne? Nierealne! A jednak każdy, kto spojrzał w górę przetrwał.

 

Brakuje Ci kasy? – Módl się za tych, którzy nie mają jej wcale.

Przeżywasz gorsze chwile? – Pomyśl o  tych, którzy mają jeszcze gorzej.

Jesteś samotna? – Zamów Mszę o dobrego męża dla koleżanki.

Rozkręcasz biznes? – Pomódl się o błogosławieństwo dla konkurencji

 

To działa!

Kilka lat temu jechałem na ważne spotkanie w londyńskim konsulacie, dotyczące finansowania pewnego projektu i wsparcia ambasady. Wiedziałem, że się spóźnię. To niemożliwe dojechać ze wschodniego Londynu do centrum w 40 minut. Pierwsza myśl – jestem niepoważny. Jadę rozmawiać o pieniądzach i się spóźniam. Włożyłem ręce do kieszeni, trafiły na różaniec. Całą drogę w metrze zamiast przygotowywać się do spotkania modliłem się na różańcu za tych, którzy spieszą się do o wiele ważniejszych spraw niż moja.

Dojechałem 3 minuty przed czasem. Projekt otrzymał finansowanie.

Tomasz Kania – W małżeństwie od 14 lat. Tata dwójki dzieci. Organizator wielu wydarzeń w Wielkiej Brytanii oraz wydawca miesięcznika Misja 52. 

 

Artykuł ukazał się w najnowszym numerze Misji 52

Otwórz magazyn >>>

Newsletter

Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera, a otrzymasz za darmo "Kalendarz Małżeński" oraz prenumeratę magazynu Misja52 co miesiąc na maila.

Dziękujemy za zapisanie się do Newsletter Misja52