Weekend Małżeński to wartościowa inicjatywa br. Piotra Zajączkowskiego, skierowana do małżonków. Tworzą ją m.in małżonkowie, których mieliście okazję poznać w naszym Kwestionariuszu Małżeńskim, w październikowym numerze Misji 52 – Iza i Łukasz Pichola . 

Iza podzieliła się niedawno ciekawym tekstem, dotyczącym przygotowania do małżeństwa. Tekst ukazał się w listopadowym numerze naszego miesięcznika, oraz na stronie Przekorna po Katolicku. 

 

Ważne!

Zanim przejdziesz dalej, małe przypomnienie. Do 25 listopada możesz zamówić książeczki Misja 52, w ofercie z bezpłatną wysyłką.

 

A looknij sobie 🙂

 

Maraton

 

Czy któraś z pań przebiegła kiedyś maraton? – spytała położna podczas pierwszych zajęć na szkole rodzenia. Rękę niepewnie podniosła jedna z nas. – To pani jedyna wie, co panią czeka na porodówce – powiedziała bez ogródek.

Nigdy nie zapomnę tego, co „zrobiło” we mnie to zdanie. Początkowo broniłam się, mówiąc sobie po cichu: „A tam, tyle różnych historii porodowych słyszałam i nie wszystkie były takie straszne, więc niech pani nas tak negatywnie nie nastawia…”, ale gdzieś w środku – przeraźliwie się wystraszyłam, bo nie raz stałam na mecie maratonu i widziałam skrajne wyczerpanie na wielu twarzach, w tym twarzy mojego brata i siostry. Mimo pragnienia do podejmowania w życiu wyzwań, nie chciałam nigdy wziąć w tym udziału i przeżyć tego bólu. Boję się bólu. Jak każdy z nas. A w małżeństwie boli. Dosyć często.

Mimo wszystko – mówię to z pełną świadomością – chciałabym, żeby tego typu otrzeźwiające stwierdzenia padały z ust tych, którzy prowadzą nauki przedmałżeńskie. Prowadzący, uczcie się od mojej położnej! Mówcie im, proszę, prawdę. Bez ogródek.

„To nie jest łatwa droga.”

„Nie będzie Wam się chciało tak, jak teraz się chce.”

„Przyjdzie moment, że będziecie chcieli to skończyć.”

„Jakkolwiek mocno się teraz kochacie, zawiedziecie się nie raz. I na sobie samych i na Waszym Współmałżonku”

 

Sama miłość nie wystarczy

 

Nie zostawiajcie ich z tą wiedzą samych, ale wybijajcie – na litość boską – z głowy wyobrażenie o romantycznej miłości zapożyczonej z filmów romantycznych, których się naoglądaliśmy. Nastawiajcie nas na ciężką pracę, na kształtowanie charakteru. Róbcie porządną rozgrzewkę przed naprawdę wyczerpującym maratonem. Miłość nie wystarczy – usłyszałam kiedyś od brata Piotra Zajączkowskiego, który wysłuchał już mnóstwa małżeńskich historii w swojej pracy terapeutycznej. Buntuje się w nas coś, kiedy to słyszymy, prawda? A on dokłada jeszcze więcej, powtarzając dosyć często: „Małżeństwo to permanentny kryzys…”

Muszę i chcę Wam to powiedzieć, bo być może niektórzy z Was myślą, że żyją w nieszczęśliwych małżeństwach. A to nie tak.

 „(…)My, katolicy, szukamy w małżeństwie oazy spokoju, a święta Rodzina miała przecież życie niczym z filmu sensacyjnego!”  – mówił w genialnym kazaniu ks. Piotr Pawlukiewicz.

 

Miałam to szczęście, że trafiłam na wyjątkowe nauki przedmałżeńskie. Ze spotkania na spotkanie było nas coraz mniej. Po jednej z nauk podeszłam do prowadzącej i w trakcie rozmowy wtrąciłam:

– Widzę, że jest nas coraz mniej…

Wiecie co od niej usłyszałam?

– I oto chodzi!

Wyobrażacie sobie?. W wielu przypadkach były oświadczyny, wyznaczona data ślubu, rodzina poinformowana. Już tylko dopełnić formalności…Spieszę z wyjaśnieniami. Nie słyszeliśmy tam tylko o tym, jak trudne jest małżeństwo. Rozmawialiśmy dużo o pieniądzach – to jedna z najczęstszych przyczyn tego, że się „nie układa”, potrzebach męskich i kobiecych w relacji, o temperamentach i związanych z nimi zachowaniami, o naszych rodzinach, naszej przeszłości, która, czy tego chcemy czy nie – będzie wpływała na naszą relację, naszym stosunku do Boga i tym, co z niego wynika. Były łzy, kłótnie, zwroty akcji, poważne decyzje i dzisiaj jestem pewna: Miałam wymagające, trudne, ale niesamowicie owocne nauki przedmałżeńskie, które w Prawdzie przygotowały mnie do tego maratonu!

„(…) Często para przychodzi do mnie po pół roku trwania ich małżeństwa i mówią: Nasze małżeństwo jest już na włosku. Wytrzymajcie – powtarzam im. Od razu dostaliście w głowę, żebyście się zorientowali ze to nie taka sielanka, jaką sobie wyobrażaliście. Dlatego dostajemy takiego trudnego męża, brata, mamę. Żebyśmy się nauczyli miłości(…)”

 

(Myślę, że ksiądz mówiąc to nie myślał o trudnych przypadkach, w których trzeba rozważyć separację czy nawet unieważnienie małżeństwa.)

Chciałabym, żeby z tego tekstu wybrzmiało jedno: Trenujmy się w nastawieniu do małżeństwa! Małżeństwo to nie „żyli długo i szczęśliwie”, a „pracowali ciężko i wytrwale”.

 

  • Jeśli nie udało się Wam trafić na porządne nauki przedmałżeńskie, a chcielibyście skonfrontować swoje wyobrażenia o miłości z prawdziwą jej naturą – polecam Wam kurs na Messengerze „Kochać lepiej”, który ułożył wyżej wspomniany brat Piotr – terapeuta małżeński.

 

Newsletter

Newsletter

Zapisz się do naszego newslettera, a otrzymasz za darmo "Kalendarz Małżeński" oraz prenumeratę magazynu Misja52 co miesiąc na maila.

Dziękujemy za zapisanie się do Newsletter Misja52